Śladami Pana Samochodzika

W tym roku po raz pierwszy - w czasie urlopu - wybrałem się na dłuższą wędrówkę śladami Pana Samochodzika i Zbigniewa Nienackiego. Blisko dziesięć dni podróżowania szlakiem mojego ulubionego pisarza sprawiły, że jest co wspominać... I są już plany na kolejne wyprawy...

temp01.jpg
temp03.jpg
   Swoją podróż zaczęliśmy we Fromborku („Pan Samochodzik i zagadki Fromborka”) gdzie przez kilka dni staraliśmy się odwiedzić wszystkie te miejsca, które opisane są w książce. Nie zabrakło więc Wzgórza Katedralnego z Katedrą Fromborską, przystani, ulicy Starej, czy też w samej katedrze – Diabelskiego Obrazu. Oprócz tego nie mogło zabraknąć zadumy nad grobem Mikołaja Kopernika.

temp02.jpg
temp04.jpg
   Frombork okazał się miastem niezwykłym – cichym, spokojnym, a z drugiej strony magicznym, przesiąkniętym historią i Mikołajem Kopernikiem, do którego chce się wracać, ponieważ można tam naładować „akumulatory”.

temp05.jpg
temp06.jpg
temp07.jpg
   Jedyna rzecz której nam we Fromborku brakuje, to mało nawiązań to Pana Samochodzika i jego przygód, które tutaj się rozgrywały. Jedna tablicą z mapą samochodzikowych przygód to trochę mało... Ale jest światełko nadziei – jedna z osób zaangażowanych w lokalną turystykę poinformowała nas, że faktycznie brakuje we Fromborku nawiązań do Pana Samochodzika (pyta o to coraz więcej turystów) ale jest ponoć pomysł, by w przyszłym roku to zmienić... Czas pokaże.

temp09.jpg
temp10.jpg
   Po kilku dniach we Fromborku ruszyliśmy do Jerzwałdu, na grób Mistrza Zbigniewa Nienackiego. Gdy dotarliśmy do tej ukrytej w lasach i wśród jezior wioseczki, powitała mnie... burza i oberwanie chmury... Na szczęście trwała tylko nieco ponad 20 minut i niebo ponownie było błękitne... Odszukanie domu Zbigniewa Nienackiego nie było trudne, ale obecnego gospodarza tej posesji nie zastałem... Zresztą dało się zauważyć, że prowadzone są tam jakieś remonty.

temp11.jpg
temp12.jpg
temp13.jpg
   Spod domu Nienackiego udaliśmy się na miejscowy cmentarzyk by tam zapalić znicz na grobie Mistrza. W końcu odwiedziłem autora moich ulubionych książek...

temp14.jpg
   Z Jerzwałdu, przez Susz, Kisielice, Łasin pojechaliśmy do Radzynia Chełmińskiego. Zamek krzyżacki widać było z daleko, ale trafić pod zamek to już jest problem, dla kogoś, kto jest tutaj pierwszy raz. Malutka tabliczka wskazująca zjazd z głównej drogi do zamku jest niewidoczna. Na szczęście w porę ją dostrzegliśmy i dojechaliśmy przed zamek znany nam dotychczas z filmu „Pan Samochodzik i Templariusze”.

temp15.jpg
temp16.jpg
   W zamku byliśmy o godz. 16.30 i mieliśmy tylko półtorej godziny by go zwiedzić (zamek można zwiedzać do godz. 18.00). Czasu mało, a chciałoby się zobaczyć jak najwięcej. Ale udało się i zajrzeliśmy wszędzie tam gdzie chciałem. Udało się też odszukać dwa znaki templariuszy znane ze wspomnianego filmu. Uczucie jakie nam towarzyszyło gdy przemierzaliśmy zamkowe lochy, tego nie da się opisać...

temp17.jpg  
W ubiegłym roku wędrowaliśmy śladami Pana Samochodzika po Malborku, w tym roku kolejne miejsca, a wakacje dopiero się rozpoczęły... Trzeba pomyśleć o kolejne wyprawie śladami Pana Tomasza...

Karol Soberski